Egzamin gimnazjalny w kwietniu, matura w maju, egzaminy na studia w czerwcu - tak teraz wygląda edukacyjny kalendarz. Byli ministrowie edukacji przekonują jednak, że pora go zmienić.
Kalendarz egzaminacyjny chcą zmienić byli szefowie i wiceszefowie resortu edukacji Mirosław Handke, Irena Dzierzgowska, Edmund Wittbrodt i Wojciech Książek. Zaapelowali do obecnego ministra edukacji o przesunięcie egzaminu gimnazjalnego i matury na przełom maja i czerwca. Przekonują, że tylko wtedy nauczyciele będą w stanie zrealizować program, a organizacja egzaminów nie zakłóci zbyt wcześnie codziennego rytmu pracy szkół i uczniowie nie stracą kilku ważnych tygodni nauki. W obecnym systemie tracą przede wszystkim uczniowie młodszych klas skazani na zastępstwa i odwoływane lekcje. Ale i uczniowie zdający egzaminy mają mniej czasu na przygotowanie. Apel poparł były premier Jerzy Buzek.
Kilka dni temu o przesunięcie o miesiąc egzaminu na koniec gimnazjum wystąpiło do MENiS także Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców. - Zdarzało się, że nauczyciele nie przerobili jakiegoś działu i dzieci miały problem na egzaminie. Poza tym po egzaminie nauka traci impet i już niewiele można nauczyć - mówi mówi Dorota d'Erceville-Międzybłodzka z Porozumienia.
Wśród nauczycieli zdania są podzielone. Wielu przyznaje, że przydałoby się więcej czasu na zrealizowanie programu. Są jednak i tacy, którzy boją się, że jeśli egzaminy będą później, nie zdążą z ocenieniem prac przed wakacjami.
Na opóźnienie terminu matury krzywo patrzą licealiści - boją się, że jeśli egzamin dojrzałości będzie miesiąc później, to wakacje przelecą im koło nosa. Konsekwencją późniejszej matury byłaby też opóźniona rekrutacja na studia.
- Zdaję sobie sprawę, że to nie po myśli młodych ludzi, bo dopóki nie zostaną przyjęci na studia, nie będą mieć spokojnego lata. Moim zdaniem jednak przesunięcie matury o miesiąc to dobry pomysł. Przygotowania do egzaminu będą przebiegały spokojniej, a uczniowie przyjdą na uczelnie lepiej przygotowani. Uczelnie zaś mogą przenieść nabór na pierwszą połowę września - komentuje prof. Franciszek Ziejka, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich i rektor UJ.
W tym roku wszyscy mogą być spokojni - rewolucji nie będzie. - Teraz najważniejsze jest sprawne przeprowadzenie nowej matury. Potem wyciągniemy z niej wnioski i weźmiemy pod uwagę wszystkie opinie - zapewnia rzecznik MENiS Mieczysław Grabianowski. Ustalaniem nowego edukacyjnego kalendarza ministerstwo zajmie się dopiero pod koniec roku.